Strona główna

brak sił...


Nie potrafię znieść tego, że ludzie zmieniają się na gorsze nie zdając sobie z tego sprawy... To mnie bardzo boli... Niegdyś znałam chłopaka, z którym lubiłam przebywać, żartować i wydawał mi się całkiem miłm i inteligentnym człowiekiem. Od tamtej chwili minął niecały rok, a ja tego chłopaka nie poznaję... Odrzucił on wszystkie niegdyś dla niego ważne wartości dla lansu i dużej ilości znajomych na gronie... Nie rozumiem takiego postępowania.

Te czasy mnie przerażają. Wszędzie zło, śmierć, zboczenia, brak dialogu międzyludzkiego, konsumpcyjny tryb życia i zatracenie wszelkich wartości moralnych i ideologicznych... Boję się tego świata... Już nie wierzę w to, że człowiek jest z natury dobry:( Dziś właśnie ma miejsce załamanie się mojej dotychczasowej ideeologii i wiary, nie tej w Boga, ale tej w człowieka;( Nie mogę znieść tego,że w wielu sytuacjach trzeba udawać, trzymać w sobie złość i frustrację. Boli mnie to, że muszę uśmiechać się do ludzi, których towarzystwa nie lubię. Jest mi żle z tym, że nie mogę demonstować swoich poglądów, ponieważ odstają od normy Szarego Tłumu. Jest we mnie wiele złych emocji, ponieważ nie mogę ich wyrażać. Nie dziwię się, że młodzież jest agresywna, bo jaka ma być, skoro nie może mówić o sprawach ją dręczących? Bolesne jest niedocenienie... Oddałam komuś wiele sił i zaangażowania, by mógł odnaleźć się w świecie w dość nietypowej sytuacji i... i znów zostałam sama;( to jest mój brak sił? Nie... to dopiero początek, ale nie mam już serca, by pisać dalej...

Stay SIC...
mornelanor 2006-04-05 21:24:29
skomentuj (16)