Strona główna

kilka słów z wnętrza...


Zbieram się do napisania tej notki już od dobrej godziny, ale Dominik skutecznie mi to uniemożliwia... Mówiąc krótko rozśmiesza mnie, a chciałam napisać notkę płynącą z mrocznych zakątków mojej duszy...

Mimo wszystko zrobię to...

Chcę napisać, że to dziwne uczucie być przyjacielem wielu, ale samemu nie mieć przyjaciela... To okropnie boli, gdy daje się z siebie wszystko, stara się pomóc, a w zamian otrzymuje się ignorancję i brak poświęcenia... Nie wiem nawet w jakich słowach można opisać ten ból... Oczywiście, można powiedzieć, że ludzie przeżywają o wiele gorsze tragedie, więc nie powinnam narzekać na swój los... A właśnie, że nie!!! Czy to, że nie dotknęła mnie w życiu żadna tragedia (odpukać) oznacza, że mam się godzić z niesprawiesliwością, jaka mnie dotyka?! Za bardzo zależy mi na szczęściu, by tak postępować! Przyjmuję postawę aktywną... Wszystkim chciałam napisać, że pomimo mojej powierzchowności nie jestem osobą, z którą nie należy się liczyć!

Dlatego dziękuję Dominikowi, Martynie i Magdzie za to, że są!
mornelanor 2006-02-18 20:13:01
skomentuj (7)